×

Ślepowron i dziwne smaki batona KitKat ;)

Jakiś czas temu udało mi się zostać jedną ze zwyciężczyń w Konkursie Noworocznym organizowanym na blogu przygodowym: http://btth.pl/. Asia i Kondi mieli do rozdania dwie książki - jedną, którą już w domu posiadam oraz drugą, o której chyba nigdy wcześniej nie słyszałam. Zadali pytanie konkursowe, odpowiedziałam i takim sposobem jedna z nich trafiła w moje ręce ;)

Wiedziałam, że autorzy bloga wybierają się w kolejną podróż do Japonii (relację można przeczytać na Ich blogu), więc spokojnie pojechałam do domu rodzinnego na święta, a kiedy wróciłam awizo czekało na mnie w skrzynce, dlatego szybko poszłam na pocztę. Oczywiście jak to mam w zwyczaju, kiedy na coś czekam, wychodząc z budynku poczty już rozrywałam kopertę ;) W środku zobaczyłam nie tylko wygraną książkę, ale także inne drobiazgi, bałam się jednak, że mogą wylecieć, więc popędziłam do mieszkania i wysypałam zawartość na łóżko. Oto, co znalazłam w środku:
* "Noc ślepowrona" A.Brookes (książka)
* dwie torebki herbaty prosto z Japonii <3 (tak mi się wydaje, że druga saszetka to też herbata, choć japońskiego nie znam, więc pewności nie mam)
* zielony KitKat <3
* list
* dwie wlepki z adresem bloga

Szybko przeczytałam list, z którego dowiedziałam się, że w ramach przeprosin za opóźnioną wysyłkę otrzymuję także drobiazgi prosto z Japonii! Radość była ogromna :)

wygrana w konkursie :)

Herbat jeszcze nie wypiłam, ale zapewne niebawem wstawię wodę, wezmę do ręki gorący kubek i będę delektowała się zapachem i smakiem zrobionej herbaty. Co do batonika, to domyśliłam się, że jest to KitKat, który ma smak zielonej herbaty matcha. Dopiero wczoraj schrupałam go i był... NIESAMOWITY! Mogłabym go jeść w każdej wolnej chwili gdybym mieszkała w Japonii (te kalorie!), bo smak był no po prostu nie do opisania ;) Nie sądziłam, że coś herbacianego może być takie dobre!

Szkoda, że już się skończył :(

Jedna z wlepek, które otrzymałam jest już naklejona w książce, tak aby przypominała mi skąd ją posiadam. Co do "Nocy ślepowrona", to czeka na półce wśród innych książek "do przeczytania" i mam nadzieję, że wkrótce uda mi się do niej zajrzeć ;) O czym ona opowiada? Oto opis z okładki:

"Li Huasheng, więzień 5995 zwany Fistaszkiem, po dwudziestu latach odsiadki ucieka z obozu karnego. Przedziera się przez pustynne tereny północno - wschodnich Chin i dociera do Pekinu. Dwadzieścia lat wcześniej szpiegował dla brytyjskiego wywiadu; teraz, aby przetrwać, musi nawiązać kontakt ze swoimi dawnymi mocodawcami. Musi się wtopić w tłum, bo ulice Pekinu najeżone są kamerami i bacznie obserwowane przez stróżów prawa. Fistaszek, zdecydowany na wszystko, korzystając z pośrednictwa angielskiego dziennikarza Philipa Mangana, dociera do ludzi z Secret Intelligence Service i składa im propozycję nie do odrzucenia: przekaże im tajne informacje w zamian za pomoc w wydostaniu się z Chin. Dokumenty, które są w posiadaniu Fistaszka, okazują się warte znacznie więcej niż Mangan i on sam mogliby kiedykolwiek podejrzewać."

Może ktoś z Was czytał tą książkę? Chętnie dowiem się, jakie są Wasze wrażenia ;)

Na koniec zostawiam Wam <link> do innych, dziwnych smaków batona KitKat, z których większość dostępna jest właśnie w Japonii. Na który smak byście się skusili? ;) Ja chętnie spróbowałabym wszystkich, choć ocet jabłkowy, zupa z czerwonej fasoli i czarny cukier jakoś do mnie nie przemawiają. Mam też swoich faworytów, jak na przykład: guma do żucia czy imbir, które zapewne mogłyby stać się moimi ulubionymi :) Wyobraźnie sobie, że są też pieczone KitKaty!

Asia, Kondi,
dziękuję za cudowną przesyłkę! :)

do usłyszenia!
Copyright © 2016 Kinga On Tour , Blogger