pocztówki
komentarzy 12

Długi list, słodycze i herbaty, czyli przesyłka z Bangladeszu ;)

Pamiętacie moją pierwszą przesyłkę z Bangladeszu? Ostatnio otrzymałam kolejną od tej samej osoby, czyli Hasana. Cieszę się, że utrzymujemy ze sobą kontakt, zarówno wymieniając korespondencję, jak i wiadomości prywatne na FB. To dzięki niemu mogę lepiej poznać Bangladesz, spróbować lokalnych smakołyków, zaznajomić się z życiem codziennym w tym państwie. Zresztą nie ukrywam, że po prostu fajnie jest mieć znajomego w tak odległym i dość egzotycznym, jeśli chodzi o Postcrossing, państwie. Mam nadzieję, że ta znajomość nie skończy się z dnia na dzień, bo przecież dopiero udało nam się wymienić dwa długie listy 😉
Wracając do drugiej przesyłki, to zawierała ona między innymi…
… granulowaną herbatę oraz torebkę ekspresowej jaśminowej herbaty (100 % ekologiczną). Firma Kazi & Kazi Tea to jedna z najpopularniejszych marek herbat w Bangladeszu. Jeszcze nie spróbowałam żadnej, ale pewnie wkrótce to nadrobię 😉
swap
W kopercie znalazłam także dwa smakołyki… 
Po pierwsze mleczną czekoladkę firmy Cadbury, która zajmuje się produkcją słodyczy i napojów, a swoją siedzibę ma w Londynie. Co ciekawe, słodycze tej firmy są wyrabiane z produktów oznaczanych logiem „Fair Trade”, czyli pochodzących z upraw zlokalizowanych w ubogich krajach. Jest jednak pewna cecha wyróżniająca, mianowicie pracownicy zbierający dane zbiory, musieli pracować w dobrych warunkach i za dobre pieniądze.
Po drugie pasek z mango (Mango Bar) firmy Pran, której placówka mieści się w Dhaka (celowo nie odmieniam) w Bangladeszu. Produkt jest nawet reklamowany w telewizji 😉
Swoją drogą to zawsze najpierw pokazuję wszystko na blogu, a dopiero potem próbuję i przez to przeważnie nie wiecie jak dany produkt smakował. Chyba muszę sobie zapisywać wszystkie smaki, jakie wyczuwam w danej herbacie czy czekoladce i później zrobić jakiś zbiorczy post. Pewnie ciekawszy byłby filmik, ale… nieee, nie dałabym rady jeść i jednocześnie zachwalać tego, co próbuję 😀
Jestem ciekawa, jakich dobrych rzeczy Wy mieliście okazję próbować? Nie musi to być produkt pochodzący z wymiany, może być na przykład coś z wycieczki do danego miejsca, czy kupiony tutaj, w Polsce 😉
Przesyłka zawierała również…
… długi list, bez którego oczywiście by się nie obeszło! 😉 Hasan opisał w nim między innymi swoje miasto, czyli Chittagong (Cottogram) położone w południowo – wschodniej części Bangladeszu nad Zatoką Bengalską. Jest to drugi pod względem wielkości ośrodek miejski w tym państwie. To właśnie tam znajduje się najważniejszy port morski w kraju, a także największe na świecie złomowisko statków <artykuł>. Hasan odpowiedział także na moje pytania, które skierowałam do niego w poprzednim liście, dzięki czemu dowiedziałam się, że w charakterystycznej niebieskiej wieży, na najwyższym piętrze, mieści się restauracja, która stanowi dobry punkt widokowy na całe miasto.  Dzięki niemu dowiedziałam się także o miejscowości Cox’s Bazar, w której znajduje się najdłuższa na świecie piaszczysta plaża, która jest ciągła (niczym nie przerwana) i liczy aż 125 kilometrów! Słyszeliście kiedyś o niej? Bo ja nie.
Plaża w Cox’s Bazar / źródło
Hasan wspomniał także o pięknej Bichanakandi, w okolicy której znajdują się malownicze tereny, gdzie można popływać łódką wśród wzgórz i zobaczyć wodospad, który mnie osobiście zachwycił. Generalnie ten teren leży w północnej części kraju, jeszcze za miastem Sylhet, w sumie na granicy z Indiami.
Fajnie jest poznawać Bangladesz, jakiego nie znałam do tej pory 😉 Mam nadzieję, że mimo iż w tym poście nie znalazła się żadna pocztówka, to jednak choć trochę się Wam on spodobał 😉
Czytelniczkom bloga życzę wszystkiego dobrego z okazji naszego święta, czyli Dnia Kobiet 🙂
 
do usłyszenia!